Przejdź do głównej zawartości

Część 14

Spacerowali w milczeniu już dłuższą chwilę. 

Madzia była niespokojna i cały czas myślała, w jaki sposób może powiedzieć TO Adamowi.
W jej głowie zaczęły pojawiać się różne scenariusze tego jak Adam zareaguje na to, co za chwilę usłyszy. Przez moment przemknął jej nawet najczarniejszy scenariusz, że Adam jej nie zrozumie i się rozstaną. 

W głowie Adama był spokój, chociaż trochę martwił się o swoją ukochaną, ponieważ wyglądała na zaniepokojoną- w końcu nie wytrzymał. Stanął, odwrócił ją tak, że teraz stali naprzeciwko siebie, wziął za ręce i powiedział.

A: Kochanie, za chwilę Ci mózg zaparuje od tego myślenia, no już powiedz, o co chodzi.

Magda wiedziała, że teraz nie może już się wywinąć, musi powiedzieć mu, ale… ehhh-westchnęła w duchu i powiedziała do siebie- dasz radę, będzie dobrze.

M: Chodzi o to- zrobiła chwilę przerwy, Adam, nikomu z poza mojej rodziny nie mówiłam, właściwie wiedzą o tym tylko rodzice i moje przyjaciółki.
A: Madziu- przerwał jej Adam
- Nie musisz się stresować, ja zrozumiem a przynajmniej będę się starał zrozumieć, nie martw się i mów.
Skierował ją w stronę ławki, żeby usiadła i sam zajął miejsce koło niej, cały czas nie wypuszczając jej rąk ze swoich.
M: Jakiś czas temu miałam dziwne bóle, ból w podbrzuszu, który nagle sam ustępował, bolały mnie uda, miałam zmniejszony apetyt i takie różne. Później mama namówiła mnie, żebym poszła do lekarza, a potem byłam u kolejnego i … - spojrzała na Adama i utkwiła w nim wzrok.
M: Mam podejrzenie nowotworu jajnika
Adam cały czas milczał i wpatrywał się w nią, po chwili Magda dostrzegła w jego oczach łzy, nagle chwycił ją i przytulił mocno do siebie, po pewnym czasie odsunął ją i powiedział
A: Madziu, to nie koniec świata, wszystko będzie dobrze, to tylko podejrzenie tak? Więc nie martw się, przejdziemy przez to razem, no chodź- znowu ją przytulił, - jestem z Tobą
********************
Kilka tygodni później
Magdalena
Zapukałam do drzwi. Lekarz serdecznym gestem zaprosił mnie bym weszła do środka. Kilkakrotnie rozmawialiśmy i darzyłam go sympatią oraz zaufaniem. Teraz siedziałam na fotelu i czekałam aż skończy rozmowę z pielęgniarką
- Co tam piękna?- Zagadał. Od 1 wizyty tak do mnie mówił, ale nie tylko do mnie słyszałam, że do innych pacjentów też jest taki, zawsze umiał z nimi porozmawiać i poświęcał czas na odwiedzenie tych którzy leżeli w szpitalu
- Nic, w sumie to mam nadzieję, że ma Pan dla mnie dobrą wiadomość Panie doktorze- odpowiedziałam. Dzisiaj miałam dowiedzieć się czy nowotwór to tylko podejrzenia.
- No więc Magdaleno- zaczął a ja z niepokojem wpatrywałam się w jego oczy
- będziemy musieli powtórzyć badanie-
Co? Dlaczego? Coś nie tak?
-Moja droga, to tylko takie procedury, żebyśmy byli pewni. Nic się nie martw będzie dobrze. Za jakiś czas dostaniemy wyniki ale do tego czasu niczym się nie przejmuj i zawsze pamiętaj życie jest dobre- uśmiechnął się, przypomniało mi się co jego pacjenci o nim mówili zawsze im powtarzał życie jest dobre. Uśmiechnęłam się i ze skierowaniem na badania wyszłam na korytarz. Adam siedział z moją mama. Te kilka tygodni uświadomiło mi, że zawsze będę mogła na nim polegać. Wspierał mnie. Był zawsze kiedy go potrzebowałam a nawet troszczył się o moją mamę, rozmawiał z nią, pocieszał, kupował zakupy. Adam wstał a mama spojrzała na mnie, zapytała co u lekarza i poszłyśmy na badanie.
***********
Adam
*********
Było mi jej po prostu żal, moja ukochana cierpiała, wiem, że to tylko podejrzenia, ale i tak się o nią martwiłem, starałem się jak mogłem aby o tym nie myślała i cieszyła się życiem. Coraz bardziej się w niej zakochuje i ona staje się mi coraz bliższa, chciałbym zawsze z nią być. to chyba jedyna kobieta z jaką się spotykam, która jest prawdziwa, ona  jest sobą, nie oszukuje i jest taka śliczna i mądra, mam nadzieję, że nic jej nie będzie.
************
Magda
********
Gdy podjechałyśmy pod dom zobaczyłam jakiś samochód na podjeździe
-Mamo? Mamy gościa?
- nie wiem córeczko, ale patrz nikogo nie ma, może to nie do nas.
Weszłyśmy do domu.
- tata?! Krzyknęłam uradowana kiedy tata wyszedł na korytarz
- kochanie, chodź niech cię uściskam.
Po przytulankach wszyscy usiedliśmy do obiadu, tata opowiadał co tam w pracy a my z mamą mówiłyśmy co u nas.  Pod wieczór porozmawiałam z Adamem przez telefon i ze zmęczenia zasnęłam ze słuchawką przy uchu.

Moi drodzy jak Wam mijają wakacje? Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o  raku jajnika zapraszam na stronę http://www.kwiatkobiecosci.pl/  A może macie jakieś propozycje dotyczące bohaterów?

Pozdrawiam Was serdecznie

Komentarze

  1. Choroba to trudny temat, fajnie, że próbujesz ją oswoić i opisać ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niepewność, czy jest się chorym czy nie jest chyba najgorsza... Te chwile niepewności, przypuszczenia, "a co jeśli?"...

    OdpowiedzUsuń
  3. Czekam na kolejną część z zapartym tchem. Poruszyłaś temat trudny dla wielu osób, ale tym wpisem dałaś odwagę o opowiedzeniu innym o chorobie. Świetny tekst, bardzo mi się podoba! I ta forma, także rewelacyjna :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to dla wielu osób trudny temat, chciałam aby nikt się nie poddawał i mimo jakichkolwiek trudności był uśmiechnięty:)
      Pozdrawiam i dziękuję:)

      Usuń
  4. Bardzo dobrze piszesz- ciekawa jestem ciągu dalszego losu bohaterów :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A tak często ignorujemy ból...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, i myślimy sobie- Samo przejdzie, przecież po co mam iść do lekarza, to na pewno nic poważnego.

      Kobiety nie ignorujmy oznak a kiedy zapadnie decyzja to nie poddawajmy się:)

      Usuń
  6. Najważniejsze aby były zaufane osoby, koło nas. Nie ważne, czy to opowiadanie czy życie...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za dodanie komentarza

Zapraszam do czytania kolejnych wpisów

Miłego dnia:)

Popularne posty z tego bloga

100.000 rzeczy do ogarnięcia

Pierwsze słowo, jakie nasuwa się mi, kiedy muszę coś ogarnąć to plan. Muszę wam się przyznać, że jestem z natury osobą bardzo chaotyczną i mój plan tworzył się zawsze jakoś sam. Samodzielnie spontanicznie i zupełnie chaotycznie. Również dzięki mojej  cudownej sklerozie oraz  dzięki dużemu natłokowi zajęć. Jednak teraz wreszcie mi się udało na trzecim roku studiów.  Byłam zmuszona, aby stworzyć własnoręcznie, bardzo pracowicie i czasochłonnie mój własny piękny uporządkowany plan. No cóż na początku jak pomyślałam sobie chaotyczna osoba plus plan równa się NIEMOŻLIWE ale... Udało się zrobiłam to, ale zrozumiałam ze mój plan nie jest idealny, kiedy mój wykładowca angielskiego oznajmił nam w środę ze na następnych zajęciach jest test, o którym zapomniał nam powiedzieć i zaczęło się od początku, ale teraz na serio.  Po 1. Znajdź czas na zrobienie planu- niby oczywiste, chociaż wiem z autopsji ze to najważniejszy punkt, ponieważ przez te wszystkie lata unikałam mania czasu na zrobienie planu.…

Rocznica pisania

Moi drodzy 14 stycznia 2015 roku zaczęła się moja przygoda z pisaniem.
 Dzisiaj widzę jak wiele się zmieniło. Oczywiście nadal popełniam błędy w pisaniu (w życiu czasami też) ale myślę, że nawet osobie z większym doświadczeniem zdarzają się wpadki. Zawsze byłam i jestem zdania, że nigdy nie wolno się poddawać, a moim życiowym cytatem są słowa Św. Augustyna- Dopóki walczysz jesteś zwycięzca. Staram się żyć tymi słowami i nawet w najtrudniejszym okresie mojego życia mimo że, cierpiałam kilkakrotnie i myślę, że nadal będę tonie poddaję się.  Natomiast to, że piszę zawdzięczam kilku osobom, które we mnie od początku wierzyły- nie będę, jak to jest w zwyczaju po kolei ich wymieniać- one wiedzą, że jestem im wdzięczna. Natomiast oprócz mojej przyjaciółki, mojej mamy i kilku innych osób muszę wspomnieć o osobie, która... dała mi pierwsze powiewy pisarskiego wiatru i spowodowała, że zaczęłam oficjalnie publikować.  Jest to bardzo mocno związane z pewnym wydarzeniem. Ci, którzy są ze mną od poc…

Część 15

Bardzo cieszyłam się, że tata przyjechał. Zawsze był dla mnie wzorem mężczyzny i zawsze chciałam, żeby mój przyszły mąż był do niego podobny. Oczywiście czasem się kłócili z mamą  ale myślę że w każdej rodzinie tak jest. Okazało się, że przyjechał dlatego, że dowiedział się o podejrzeniach związanych z moją chorobą, więc opowiedziałyśmy mu wszystko a pod wieczór wybraliśmy się wszyscy na rodzinny obiad do dziadka i babci. ***** Adam 
Dni mijały ale nadal czekaliśmy na powtórkę badań. Za każdym razem jak się z nią spotykałem próbowałem ją wspierać, nawet teraz idąc ulicą modliłem się żeby wyniki były w porządku. Nagle usłyszałem - Adam! odwróciłem się i nie mogłem uwierzyć. Moja dawna koleżanka z którą  przyjaźniłem się od przedszkola stała tuż przede mną.  Przyjaźniliśmy się odkąd pamiętam. Niestety później, kiedy kończyliśmy gimnazjum jej rodzice musieli się wyprowadzić z powodu pracy jej ojca do Włoch i kontakt się nam urwał.

* Sara?!- Co ty tutaj robisz zapytałem.  I automatycznie rzucili…